No i poszłam na wybory!
Jeszcze nigdy nie miałam takiego parcia, żeby pójść. Z naszych znajmoych każdy poszedł, a my też w ostatnich chwilach namówiliśmy sąsiadkę, która do końca nie wiedziała na kogo głosować. Niestety, nie była jedyna, bo to na kogo głosować jest wciąż największym problemem dla wyborców. Z wielu powodów.
Z racji tego, że przebywam w naszym leśnym domu głosowałam w okręgu koszalińskim.
Z list kandydatów wskazanych do wyboru nie znałam nikogo oprócz tego... jednego posła, który ma plakaty porozwieszane wszędzie. Nawet po wioskach. Tylko, że to nic nie znaczy. Co mi z plakatu, skoro nie wiem, czy on, lub ktokolwiek inny z listy będzie godnie reprezentował w sejmie nasz rejon?
Ale zagłosowałam, bo czułam, że muszę! Chociaż przyznaje, że nie ma wsród ugrupowań politycznych takiego, na które z całym przekonaniem mogłabym głosować. Cały ten bełkot przedwyborczy zraził mnie do polityki i do ... mediów elektronicznych. W radiu było gorzej niż w telewizji, szczególnie, gdy osoba prowadząca dyskusję nie ma siły przebicia, aby opanować czterech facetów, z których każdy jest najmądrzejszy na świecie.
Szkoda, że tak ogólnie, jako społeczeństwo, nie posiadamy tej fantastycznej umiejętnosci do konstruktywnej debaty. Widać to nie tylko w mediach, bo wystarczy wziąć udział np. w przyjęciu imienionym. W momencie, gdy rozmowa przechodzi na tematy polityczne następuje dramat przy stole. A przecież ludzie nie muszą się ze sobą zgadzać, aby móc spokojnie przedstawić swój punkt widzenia, a nie krzyczeć jeden przez drugiego, puszyć się jak indory i być przekonanym, że reprezentuje się jedyną prawdę oczywistą.
No ale czekamy do wieczornego ogłoszenia wyników głosowania naszych rodaków. Cesco, mój Holender, zakupił sobie chrupki i polską wódeczkę, żeby ten wieczór jakoś przeżyć. Niestety, dla mnie nic w lodówce nie ma, ale jakoś sobie poradzę. Trzyma mnie nadzieja, że sam wynik tak mnie rozweseli, iż nic nie będzie mi potrzebne:)
I jeszcze krótki dowcip o blondynce, która przyszła do lokalu wyborczego. Rozglądając się zapytała 'dwie przymierzalnie widzę, ale gdzie są ubranka?'
Pozostałe wpisy
» The day after (2010-07-12, 16:18)
» Holandia - Hiszpania (2010-07-11, 23:10)
» Ośmiornica (2010-07-09, 21:15)
» Holandia - Urugwaj (2010-07-07, 18:22)
» Holandia - Brazylia (2010-07-02, 22:55)
» This is it (2010-06-14, 12:21)
» czytać, nie czytać (2010-03-31, 16:45)
» Nowy Rok... (2010-01-03, 18:10)
» Ludzie listy piszą... (2009-12-10, 22:45)
» Obserwacje zza kierownicy (2009-11-12, 19:10)
» A co tak tu cicho... (2009-10-07, 18:16)
» Jaka operacja (2009-08-30, 09:28)
» Latająca Holenderka (2009-08-02, 21:43)
» Goede Morgen! (2009-07-03, 22:05)
» Australia w Amsterdamie (2009-07-02, 21:26)
» A może by tak nad morze (2009-06-17, 19:54)
» \'prosimy o częstsze wpisy\' (2009-06-15, 09:48)
» Dzień flagi (2009-05-02, 21:22)
» Kryzys (2009-04-07, 08:54)
» Urodziny Marka (2009-03-23, 21:11)
