Strachy na lachy

Alina | Ogolna | 2008-10-20, 22:38

Kiedyś byłam subskrybentką różnych magazynów, głównie branżowych, o muzyce i mediach. Do dzisiaj zalegają na strychu i oczywiście żal wyrzucić, bo a nuż jeszcze się któryś z nich do czegoś przyda. Stare Billboardy, Music & Media czy Rolling Stone czekają na swój ponowny 'moment of glory':) Obecnie jestem abonentką holenderskiego dwumiesięcznika Landleven, luksusowego magazynu o życiu poza miastem. Uwielbiam go, bo są tam interesujące artykuły na tematy, które dotyczą także mojego leśno-wiejskiego życia, ale w lepszej wersji. Magazyn ma wydźwięk pozytywny, inspirujący... i to tam znalazłam opisy, jak zrobić strachy na wróble. Holendrzy mówią 'vogelverschrikker' czyli odstraszacze ptaków.

Tylko, że te piękne odstraszacze ptaków, wręcz dzieła sztuki, które zrobili uczestnicy konkursu w Landleven były zrobione ze skoszonej, prawie dojrzałej pszenicy. Fotoreportaż natchnął mnie do zrobienia własnych strachów, ale nie z pszenicy, bo przy częstych opadach z pewnością ich żywot byłby dosyć krótki. U nas są potrzebne bardziej solidne, które muszą znieść wszelkie niedogodności aury. I takie też zrobiliśmy.

Pierwszy strach to paniusia stojąca koło budynku gospodarczego, w którym rezydują nasze kury. Tam, w ich bliskim otoczeniu był potrzebny osobnik ubrany na czerwono, bo czerwony kolor odstrasza jastrzębie. A tych wprawdzie coraz mniej, ale w polowaniu nikt im nie dorówna. Przekonaliśmy się o tym w przeszłości.

Jeżeli chodzi o strój dla paniusi decyzja nie była trudna. Musiał przeważać czerwony i takie ubranka nabyliśmy dla niej w sklepach z używaną odzieżą. Czerwona bluzka, czerwona spódniczka... kapelusik... każda część garderoby za złotówkę, jak telefony w promocji:) Większe problemy miałam z makijażem i włosami, które powstały z czarnego podkoszulka. Ale się udało. Paniusia stoi już drugą porę roku i skutecznie odstrasza. Ostatnio, ze względu na sezon grzybowy ma ze sobą kobiałkę, a wcześniej stała parę tygodni z komórką w ręku i dzierżyła dwie torby z zakupami. Jak paniusia to paniusia. Wprawdzie każdy, kto ją zobaczy ma podejrzenia, na kim jest wzorowana, ale zapewniam, że wszelkie podobieństwa są dziełem przypadku.

W gryce postawiliśmy zbuntowaną młodzież, która przy okazji demonstrowała przeciwko wycinaniu naszego lasu. Dziewczyna i chłopak, ubrani głownie w ciuchy z Esprit i Maxx stali tam całe lato i jeszcze stoją. Chłopiec miał też t-shirt z wizerunkiem Che Guevara. Niestety, któregoś dnia został z tej koszulki okradziony. Mało tego został też okaleczony w kilku miejscach, a dziewczynie ukradziono klamerki, które trzymały jej bezrękawnik-sukienkę. Nie spotkałam się jeszcze z czymś takim, aby okradziono strachy, ale jak widać, wszystko jest możliwe.
Nigdy nie nadaliśmy tej parze imion mówiąc o nich jedynie 'młodzież'.

Chyba nie za bardzo straszyli dzikie zwierzęta, bo gryka jest wytarmoszona jakby tam się odbywały nocne 'animal party' i widać w niej trasy grupowego przechodzenia przez pole, czyli gryczane autostrady.

Z kolei Franek, kolejny strach, pilnował zasianej mieszanki kilku zbóż, z przewagą jęczmienia. Odstraszał skutecznie, bo koziołek który zadomowił się w tej części pól przeniósł się gdzie indziej. Jednak susza bardzo dała się polu we znaki i plony były żadne. Franek przestraszył też kilku lokalnych mieszkańców, którzy nie spodziewając się nikogo nagle o szarym poranku ujrzeli postać jak żywą w środku pola. Ale przecież strach ma straszyć, prawda!
Obecnie Franek spoczywa w oborze i czeka na wiosnę.

W ogrodzie stanął jeszcze Józek i rzeczywiście przydał się, bo zwierzyna szuka sobie miejsc do podgryzania. A mieszkamy w miejscowości, gdzie jak czegoś jeszcze nie zalesiono to wykupiono na prywatne posiadłości. W związku z tym zwierzyna przenosi się w regiony, gdzie można jeszcze poszaleć na uprawianych polach ziemniaczanych czy buraczanych..

Wkrótce ogrody i pola opustoszeją, zrobi się chłodniej, a my już przygotowujemy kolejne strachy. Także na okres zimowy. Będą straszyć tych, którzy się niczego nie boją, lub tych którzy lubią się bać:))

Strona mojego magazynu: www.landleven.nl

Strachy na lachy Strachy na lachy Strachy na lachy
Strachy na lachy Strachy na lachy Strachy na lachy
Strachy na lachy Strachy na lachy Strachy na lachy

Pozostałe wpisy
» The day after (2010-07-12, 16:18)
» Holandia - Hiszpania (2010-07-11, 23:10)
» Ośmiornica (2010-07-09, 21:15)
» Holandia - Urugwaj (2010-07-07, 18:22)
» Holandia - Brazylia (2010-07-02, 22:55)
»  This is it (2010-06-14, 12:21)
» czytać, nie czytać (2010-03-31, 16:45)
» Nowy Rok... (2010-01-03, 18:10)
» Ludzie listy piszą... (2009-12-10, 22:45)
» Obserwacje zza kierownicy (2009-11-12, 19:10)
» A co tak tu cicho... (2009-10-07, 18:16)
» Jaka operacja (2009-08-30, 09:28)
» Latająca Holenderka (2009-08-02, 21:43)
» Goede Morgen! (2009-07-03, 22:05)
» Australia w Amsterdamie (2009-07-02, 21:26)
» A może by tak nad morze (2009-06-17, 19:54)
» \'prosimy o częstsze wpisy\' (2009-06-15, 09:48)
» Dzień flagi (2009-05-02, 21:22)
» Kryzys (2009-04-07, 08:54)
» Urodziny Marka (2009-03-23, 21:11)
Alina Dragan RSS Feed

© 2007 Alina Dragan. All rights reserved worldwide.